JAK TO JEST BYĆ ŻONĄ DIAKONA?

 

  Kilkakrotnie przy różnych okazjach wiele osób pytało mnie, jak to jest być żoną diakona i jaka jest moja rola w posłudze męża. Myślę, że żona diakona odgrywa znaczącą rolę w jego posłudze. Jestem przekonana, że byłoby niemożliwym dla żonatego mężczyzny zostanie diakonem bez wsparcia jego żony.

Bez wątpienia jestem częścią powołania i posługi mojego męża. Głęboko wierzę, że diakonat jest nie tylko powołaniem mojego męża, lecz także do pewnego stopnia i moim. Staram się wspomagać go w różny sposób, począwszy od modlitwy za niego, doglądania, jak wygląda jego strój liturgiczny, czy jest czysty i wyprasowany, poprzez pomoc w innych czynności, zarówno w domu, jak i na zewnątrz we wspólnocie, w której posługuje, gdy jest taka potrzeba.

Diakonat męża to także wyzwanie dla naszego małżeństwa. Mieć bowiem męża, który wędruje pomiędzy swoją pracą, rodziną i posługą diakona, jest czasami wymagające. Jednakże doświadczyliśmy już wielokrotnie, że obowiązki rodzinne, praca i posługa mogą razem współdziałać, harmonizować w służbie dla Kościoła misyjnego. Muszę zresztą dodać, że nie jest to dla nas coś nowego, jest to kontynuacja tego, co nas razem złączyło, kiedy byliśmy wspólnie na misjach. Wierzę, że Bóg ustanowił małżeństwo po to, aby pokazać światu, jak bardzo go kocha, jak mu służy i ofiarowuje się za każdego z nas. Jest naszą aspiracją i nadzieją być świadkami dobroci Boga przez nasze małżeństwo. Potrzeba do tego bardzo dużego zaangażowania z obydwu stron, w tym pokory żony i męża oddanego służbie.

Jak to jest być żoną diakona? Kiedy patrzę wstecz, na dwa ostatnie lata, to widzę, że był to dla mnie czas błogosławiony. Na początku byłam trochę nerwowa i zachowywałam się jak obserwator. Miałam również wrażenie, że mieszkamy jakby w akwarium, w którym wszystko widać. Miałam uczucie, że ludzie nas obserwują, jak my żyjemy, jak się zachowujemy, i mają wobec nas pewne oczekiwania. W takich momentach pewnym atutem było dla mnie to, że jestem obcokrajowcem, a także bariera językowa. Nie mam jednak wątpliwości, że diakonat mojego męża jest łaską dla całej naszej rodziny.

Coroczne rekolekcje dla diakonów i ich rodzin są dla mnie źródłem radości, siły i wsparcia. Jest to okazja dla nas wszystkich, aby się razem pomodlić, podzielić doświadczeniem i budować wspólnotę. Jest to bardzo budujące widzieć żony i dzieci diakonów wspomagających dzieło, które tworzą, a jednocześnie żyjących życiem ukierunkowanym na Chrystusa. Bardzo cenię sobie wsparcie i modlitwy żon innych diakonów i z niecierpliwością czekam na następne spotkanie, które jest kontynuacją wspierania się nawzajem. Czuję, że należę i jestem akceptowana w tej diakońskiej wspólnocie. Mogę nawet powiedzieć, że przynależność do niej jest dla mnie wielkim przywilejem. Z radością spoglądam na zakreślone kółko w kalendarzu, które wyznacza następny termin spotkania. Bardzo kocham mój Kościół i jest dla mnie błogosławieństwem wzrastać wraz z innymi, w tym przypadku ze wspólnotą diakonów i ich rodzin, w miłości Pana.

 

(Tekst opublikowany w czasopiśmie DIAKON nr 14-15/2017-2018)