Diakonat stały w Kościele w Polsce. Historia – teologia – wyzwania – Omówienie prof. Marka Marczewskiego

Diakonat stały w Kościele w Polsce. Historia – teologia – wyzwania. Red. W. Rozynkowski. Pelplin 2019, Wydawnictwo »Bernardinum«, ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin. ISBN 978 83 8127 347 3; bernardi­num@ber­nardinum.com.pl

Książka jest (w zasadzie) zbiorem referatów wygłoszonych podczas Ogól­nopolskiej Debaty Pastoralnej nad diakonatem stałym w Polsce, zorganizowanej przez Wydział Teologiczny Uni­wer­sytetu  Toruńskiego 24 maja 2018 roku[1]. Zo­sta­ła wzbogacona o artykuły, w których podjęto zagadnienia dotyczące odno­wy i teolo­gii diakonatu, jego posługi i ducho­wości oraz formacji intelektualnej. Ze wzglę­du na bogaty zbiór świadectw żon i samych diakonów, dotyczących re­ali­zowanej posługi (s. 243-304) należałby podtytuł publikacji powiększyć o sło­wo »świadectwa«: Historia – teologia – wyzwania – świadectwa. W tym dziale „spo­ty­kamy niezwykle cenne świadectwo proboszcza, który dzieli się swoim odkry­wa­niem diakonatu stałego i zaproszeniem diakona stałego do posługi w parafii” (s. 11). W omówieniu tej pracy, zawierające kilkadziesiąt tekstów, chciałbym za­trzymać się nad kilkoma uznanymi przeze mnie za ważne dla osób zaintereso­wa­nych zagadnieniem diakonatu stałego mężczyzn żonatych i celibatariuszy.

W części dotyczącej historii zwracają uwagę: (1) wnikliwie opracowany te­k­st Pana dra Michała Biał­kowskiego (Opracowanie księdza profesora rektora Maria­na Rechowicza o diakonacie  stałym z 1961 roku : s. 25-53), które „nie by­ło do­tąd publikowane w Polsce, choć zostało wydane w 1962 roku w języku niemiec­­kim” (s. 27), a dotyczyło instytucji diakonatu z punktu widzenia sytua­cji i po­trzeb Kościoła w Polsce, oraz (2) opracowanie Redaktora tomu dotyczące wprowadzenia diakonatu stałego w Polsce (Diakonat stały w Kościele katolickim w Polsce – zarys historyczny : s. 69-82), które jest niezwykle cenne ze względu na aspekt dokumentujący, a więc wskazujący na fakty, które (mam taką na­dzie­ję) zaowocuje osobnym opracowaniem książkowym.

W części drugiej, poświęconej teologii, zwracam uwagę na artykuł Ordy­nariusza diecezji toruńskiej, bpa Wiesława Śmigla (Diakon  stały w Kościele ka­tolickim w Polsce – perspektywa teologiczno pastoralna : s. 85-102). Uważa on,  że „diakonat stały w Polsce nie może pozostać eksperymentem lub wyłącznie zna­kiem, ponieważ jest trwałym stopniem święceń. Potraktowany jako ważna po­sługa hierarchiczna ma szansę na właściwy rozwój oraz może się stać warto­ścią dla diecezji i parafii. Stwarza też możliwość skuteczniejszego budowania Ko­ścioła, gdyż specyfika powołania diakońskiego niczego nie odbiera kapłań­stwu, ale wzmacnia i ubogaca strukturę hierarchiczną oraz czyni ją skutecz­niej­szą w działaniu” (s. 102). W ten kontekst duszpasterskiej współpracy dia­ko­na z biskupem i pre­zbiterium wpisuje się krytyczny tekst opracowania Marka Marcze­wskiego (Refleksja pastoralno teologiczna nad świadectwami polskich dia­­konów stałych : s. 141-167) dotyczący posługi diakona stałego jako odpo­wie­­dzialnego za realizację Kościoła jako sakramentu wspólnoty.

W części trzeciej zatytułowanej »Wyzwania« interesującym okazuje się tekst Pana Dariusza Chmielewskiego (Być ojcem i diakonem – spojrzenie pa­sto­ralne :  s. 171-180), w którym zawarto wyniki ankiety przeprowadzonej wśród dia­konów stałych na temat łączenia posługi z rolą ojca i męża. Jest on z pewno­ś­cią ważny dla tych, którzy mają zamiar realizować swe diakońskie powołanie. Ważnym jest opracowanie Księdza Profesora Helmuta Sobeczki (O teologicznym wykształceniu, tytulaturze i stroju diakona stałego : s. 181-190). W sposób od­wa­żny, kompetentny i wynikający z praktyki duszpasterskiej podjęto istotne za­gadnienia wiążące się z formacją diakona stałego, tytułowaniu i jego stroju w czasie liturgii i w życiu codziennym (poza liturgią).

Niezwykle interesującą jest część książki zatytułowana »Świa­de­ctwa«, któ­ra może się okazać inspiracją dla osób odczuwających powołanie do diako­natu. To nowa jakość w Kościele rzymskokatolickim w Polsce. Oddajmy głos (a) księdzu, autorowi artykułu Dlaczego diakon stały?, (b) żonom diakonów stałych i (c) diakonom stałym:

  1. „Jestem proboszczem wiejskiej parafii, bez wikarego. Parafia liczy ok. 2700 mieszkańców. Do obsługi mam cztery kościoły. Jestem człowiekiem, który nie idzie zbyt rychło za »nowinkami« nawet w Kościele (…). Stąd bardzo się zdzi­wiłem swojej reakcji, gdy biskup ogłosił, że w naszej diecezji mają być ustano­wie­ni diakoni stali, a on czeka na zgłoszenia. Zareagowałem natychmiast, jak już wspomniałem, ku własnemu zdziwieniu. Od razu pojawił się przed mymi oczy­ma odpowiedni parafianin (…) wiedziałem, że ma ukończone studia teologi­czne, że jego brat jest kapłanem naszej diecezji (…). Zaproponowałem mu, czy by nie zechciał być stałym diakonem. Prawie natychmiast odpowiedział TAK. Potem jeszcze rozmowa z żoną, ze starszymi dziećmi i na koniec z biskupem, który z radością przyjął informacje o kandydacie. No i poszło (…). Wracamy do odpowiedzi na pytanie postawione na samym początku: DLACZEGO? Mając cztery kościoły, nie ma szans, by we wszystkich odbywały się poszczególne na­bo­­żeństwa (…). Zdawałem sobie sprawę, że jak tak dalej pójdzie, to ludzie zapo­mną, że coś takiego jest (…). Jesteśmy parafią, której patronem jest św. Waw­rzyniec, a więc diakon. Dobrze więc by było – podpowiadał Duch Święty – by w parafii diakońskim patronem był diakon. Lubię liturgię – nabożną, dobrze zor­ga­nizowaną, uroczystą (…). Aby liturgia mogła nas uczestników uświęcać, musi być dobrze przygotowana. Jako duszpasterz solista nie mogłem tego uczynić z należytą starannością we wszystkich kościołach. Potrzebna więc była fachowa pomoc, a taką niewątpliwie jest (…) diakon stały (…). Od tego dialogu minęło z Duchem Świętym minęło przeszło pięć lat. Wszystkie argumenty, jakie przeko­nały mnie, a także diakona i jego żonę oraz ich dzieci, sprawdziły się i spraw­­dz­a­ją w stu procentach” (s. 253-254).
  2. „Jestem przekonana, że byłoby niemożliwe dla żonatego mężczyzny zostanie diakonem bez wsparcia żony. Bez wątpienia jestem częścią powołania i posługi mego męża. Głęboko wierzę, że diakonat jest nie tylko powołaniem mo­jego męża, lecz także do pewnego stopnia i moim” (V. Wilczek. Jak to jest być żo­ną diakona? : s. 247);

„Dziedziną, w której doświadczamy znaczenia święceń diakonatu, są re­la­cje międzyludzkie na osiedlu, na którym mieszkamy. Staliśmy się osobami wręcz publicznymi, wielu nas rozpoznaje. Spotykamy się z oznakami serdeczno­ści i życzliwości, ale też jesteśmy bacznie obserwowani. Zdarzyło się, że ktoś z sąsiadów z dużą dawką złośliwości powiedział, co mu sienie podoba w naszym zachowaniu” (I. Chmielewska. Diakonat mojego męża jest powołaniem, które dał nam Pan : s. 250); 

„Małżeństwo diakona nie otrzymuje wraz ze święceniami ochronnego pa­rasola, ale siłę, by ten parasol znaleźć i rozłożyć. Jeśli żona nie będzie się sta­ra­ła spod niego wymknąć, lecz przeciwnie – wraz z mężem będzie go mocno trzy­mać, kiedy deszcz się wzmoże, a wiatr będzie chciał wyrwać go z rąk, i ona znaj­dzie pewną drogę uświęcenia, i mężowi pomoże uświęcać siebie oraz wspól­notę, które on ma służyć” (K. Czogalik. Żona diakona : s. 245).

  1. „Uczestniczę w formacji Drogi Neokatechumenalnej, często we wspól­nocie głoszę homilie, a gdy w sobotni wieczór nie ma Eucharystii, przewodniczę Liturgii Słowa. Będąc diakonem, głosiłem katechezy wstępne Drogi Neokate­chu­­menalnej, uczestniczyłem w kilku ewangelizacjach w Prudniku i Nysie, gdzie mogłem przepowiadać Dobrą Nowinę” (dk. P. Joszko. Bóg mnie kocha i trzy­ma w swoich dłoniach : s. 267);

„Odważyłem się również pomóc w kolędzie w parafii, gdzie mieszkam i posługuję. Długo do tego dojrzewałem. Spotkanie z naszymi parafianami w ich domach, to ludzie, których znam z pracy, ze sklepu, z ulicy pozwoliły mi poznać lepiej ich potrzeby duchowe, religijne. Dla mnie to była również kopalnia wie­dzy, jak  moja posługa jest rozpoznawalna w parafii i co należy robić, by służyć jeszcze lepiej” (dk. P. Maciejewski. Nie bójcie się diakonów : s. 272);

„W 2018 roku rozpocząłem nowy rozdział mojej posługi diakona. Było to związane z rozpoczęciem pracy zawodowej w Oddziale Odwykowym Całodobo­wym w Toruniu Czerniewcach na stanowisku specjalisty psychoterapii uzale­żnień. Z terapią osób uzależnionych jestem związany od 1993 roku (…). Pracu­jąc z osobami uzależnionymi i ich rodzinami, realizuję swoje powołanie jako diakona. Na co dzień prowadzę zajęcia według programu terapii obowiązującego w Oddziale oraz zajmuje się zajęciami z duchowości. Głoszę słowo Boże podczas Mszy świętych dziękczynnych za lata trzeźwości, prowadzę doradztwo duchowe. Po święceniach zauważyłem pewną zmianę, która dotyczy jakości spotkania z osobami »na marginesie«, z którymi pracuję. Wielokrotnie w codziennej pracy doświadczam mocy sakramentu święceń, tego specyficznego pragnienia upodo­b­nie­nia się do Chrystusa Sługi” (dk. M. Malinowski. Co chcesz Panie, abym uczynił? : s. 277-278).

*

„Diakonat zostaje udzielony przez specjalne wylanie Ducha Świętego (wyświęcenie), które upodabnia przyjmującego te święcenia do Chrystusa, Pa­na i Sługi wszystkich” (Wytyczne dotyczące formacji diakonów stałych art. 5).

 

Lublin –  Gdańsk                                                                       Marek Marczewski

[1] M. Marczewski. Diakonat stały w Kościele polskim: historia – teologia – wyzwania. „Anamne­sis” 24:2018 nr 4 s. 76-84.